23 marca 2017

Małże w sosie z białego wina i wędzonej papryki czyli almejas a la marinera

Dziś oprócz przepisu mam dla Was krótką relację z naszego ostatniego wypadu poza miasto. W zeszły weekend, który w Madrycie był długim weekendem, mieliśmy iście letnią pogodę: 25ºC i bezchmurne niebo, a dzisiaj padał śnieg😬. Dawno już nie byliśmy na wycieczce w pobliżu miasta, dlatego postanowiliśmy wybrać się do dwóch miejsc oddalonych od Madrytu o niecałą godzinę jazdy samochodem: Manzanares el Real i Chinchón. Weekendowe wypady nie są już tak relaksujące jak przed dwoma laty, nie ma już mowy o podziwianiu widoków przez przednią szybę samochodu. Teraz siedzę z tyłu, trzymając w jednej ręce tablet skierowany w stronę Bruna, który bez bajek w samochodzie nie wytrzyma nawet 5 minut. Zwiedzanie też nie jest już takie samo... W zamku w Manzanares el Real, czas spędzaliśmy głównie na wchodzeniu i schodzeniu wszystkimi napotkanymi schodami. Każda zbroja rycerska wywoływała strach w oczach Bruna, który chciał jak najszybciej uciec przed ''hombre, grande, no!''. Potem było jeszcze zabawniej, bo nagle zachciało mu się spać i krzyczał za mną ''pa, pa, pa...'', co w języku mojego syna oznacza: ''chcę do piersi'' (tak, tak mój dwuletni Bruncio wciąż pije mleko mamy... i nie zanosi się na dobrowolne odstawienie:)). Kolejny dzień spędziliśmy w wiosce Chinchón z uroczym plaza mayor. Tutaj ogromne zainteresowanie Bruncia wzbudziły kamienie!...nie zdawałam sobie sprawy, że moje dziecko jest aż takim mieszczuchem:). Potem oczywiście były jeszcze schody i ''pa'', a na zakończenie plucie sałatą podczas obiadu w restauracji (na szczęście posadzili nas przy mało widocznym stoliku) - sałatą pogardził, ale za to potaje de garbanzos con espinacas (zupa z ciecierzycą, szpinakiem i dorszem) i cocochas de bacalao (policzki dorsza) wcinał aż mu się uszy trzęsły. Muszę przyznać, że mimo tych wszystkich ''nowości'' nie straciłam ochoty na podróże, nadal są one przyjemne, choć czasami bywają trochę stresujące:).

No... a teraz czas na przepis:): almejas a la marinera - typowe danie galicyjskie. Szybkie i proste w przygotowaniu małże w sosie z białego wina, czosnku, cebuli i wędzonej papryki w proszku. Czasami do sosu dodaje się też odrobinę sosu pomidorowego, natkę pietruszki czy odrobinę pikantnej papryki.

7 marca 2017

Granola pomarańczowa

Stara już ta granola, bo dokładnie dwuletnia:). Zrobiłam ją tuż przed narodzinami Bruncia - dzięki temu, po powrocie ze szpitala, przez kilka dni jedliśmy pyszne śniadania:). Przyznam się szczerze, że była to moja pierwsza udana granola. Poprzednie podejścia zakończyły się fiaskiem: zapach spalenizny dotarł chyba aż do sąsiedniego budynku:). Wrzuciłam do niej to co akurat miałam w kuchni....chciałam żeby była pomarańczowa, bo przecież marzec to wciąż sezon na te owoce, a sezonowość to to co bardzo lubię:). 


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...