2 lutego 2017

Chleb z czekoladą, oliwą z oliwek i solą


Nie mogę uwierzyć w to, że siedzę właśnie przed komputerem i piszę nowego posta😱. Prawie dwa lata temu (dokładnie 4 marca) publikowałam przepis na sałatkę z brukselki, zbliżał się wtedy termin porodu i w niespełna tydzień później urodził się Bruno, który zmienił niewyobrażalnie moją codzienność.

Podziwiam wszystkie matki blogerki, które potrafią opiekować się dzieckiem i wciąż zajmować się blogiem. Dla mnie było to fizycznie i chyba też psychicznie niemożliwe. Na początku Brunciu (uwielbiam go tak nazywać) pragnął cały czas być przyklejony do mamusi, nie było mowy o leżeniu w łóżeczku, ani w wózku, więc nosiłam go w chuście. W nocy budził się bardzo często (zresztą wciąż budzi się w nocy przynajmniej 5 razy), a w dzień spał bardzo krótko i najczęściej na spacerze.

Po 6 miesiącach przeprowadziliśmy się do Madrytu, Bruno zaczął raczkować, a potem stawać na nogi przemieszczając się tym samym swobodnie po całym domu i skutecznie uniemożliwiając mi rozstawienie statywu z aparatem i przemieszczanie się w tę i we w tę z gorącymi potrawami (było to zbyt niebezpieczne z dzieckiem przy nogach). Tak minęła zima, wiosna i lato. We wrześniu postanowiliśmy, że czas zapisać dziecko do przedszkola. Bruno bardzo szybko przyzwyczaił się do nowej rzeczywistości i po kilku dniach z uśmiechem na twarzy (dziecka) przekazywałam go paniom przedszkolankom. No i wkrótce się zaczęło: wymioty, rozwolnienia, katar, kaszel, jeden wirus, drugi wirus i tak w kółko do końca roku.

Przyszedł rok 2017, a wraz z nim zmiany: Bruno już od miesiąca chodzi do przedszkola i nie opuścił nawet 1 dnia, uwielbia to miejsce i podobno nawet śpi codziennie po obiedzie przez prawie 2 godziny. Dzięki temu, po prawie 2 latach wreszcie mogę zająć się tym co, oprócz bycia mamą, sprawia mi tyle satysfakcji: robić zdjęcia, gotować i wrócić do blogowania. Nie wiem jak długo potrwa ta dobra passa, ale mam nadzieję, że uda mi się napisać nowy post przynajmniej raz w tygodniu – tym razem już nie z Barcelony (tęsknię jeszcze czasami za tym miastem), tylko z Madrytu, miasta, do którego powoli zaczynam się przyzwyczajać😀.

Nowy rok zaczynam od bardzo prostego przepisu, popularnego w Hiszpanii wiele lat temu i który ostatnio wraca do mody: pan con chocolate, aceite y sal, czyli chleb z czekoladą, oliwą z oliwek i solą. Zapewniam Was, że zaskakuje nie tylko swą prostotą, ale i smakiem.


Składniki:

Kilka kromek (skibek) chleba
Czekolada (u mnie z 70% kakao, ale może to też być mleczna czekolada)
Sól w płatkach
Oliwa z oliwek ( najlepiej virgen extra)

Wykonanie:

Kromki chleba opiec w tosterze, na patelni lub w piekarniku. Czekoladę zetrzeć na tarce. Jeszcze ciepły chleb posypać czekoladą, odrobiną soli w płatkach i polać oliwą z oliwek.







Smacznego !!!

4 komentarze:

  1. Witaj spowrotem! Wiem, to dziwne, że ktoś inny wita Cię na Twoim własnym blogu, powiedzmy więc, że witam Cię na nowo w blogosferze :) Jakie zmiany!! Gratuluję Bruncia, przeprowadzki i decyzji o ponownym podjęciu blogowania. Bardzo jestem ciekawa jak to będzie u mnie: też szykują się wielkie zmiany w rodzinie i to już za niespełna 20 dni, czy blogowanie pójdzie w odstawkę? Myślę, że o wszystkim przekonam się w odpowiednim czasie :)

    A co do przepisu, powiem szczerze, że nie słyszałam o takich grzankach, choć znam zwyczaj jedzenia na podwieczorek chleba z kostkami czekolady. Twój przepis brzmi ciekawie, a przede wszystkim smakowicie wygląda ten chlebek... podejrzewam, że dobre pieczywo i dobrej jakości oliwa to podstawa tego i innych dań na bazie chleba.

    Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję!. Czyli dobrze kojarzę, że niedługo też zostaniesz mamą...widziałam zdjęcie na instagramie:). Naciesz się do woli każdą chwilą spędzoną z tą małą istotką, bo one zdecydowanie za szybko mijają, a niemowlaki rosną w oka mgnieniu. Szczęśliwego porodu i dużo cierpliwości:). Na pewno znajdziesz też trochę czasu na blogowanie:). Jeśli chodzi o przepis, to masz rację: dobrej jakości składniki to podstawa tego deseru. Usłyszałam o nim jakiś czas temu w programie Torres en la cocina, wspominali, że babcia często przygotowywała im pan con chocolate na podwieczorek:) Pozdrawiam!!!

      Usuń
  2. Cześć Asiu! Fajnie Cię znowu poczytać☺ super, że wracasz do blogowania☺
    Blogowanie przy dziecku rzeczywiście nie jest łatwe, a drzrmki dziecka bardzo się przydają. Mój synek ma już rok i 8 miesięcy i ma na imię Tadzio☺ na szczęście spał w dzień, teraz ma jeszcze jedną drzemkę. Blogiem zajmuję się właśnie wtedy i wieczorami. Teraz chcę, aby Tadzio zaczął chodzić do żłobka. Niestety po 3 dniach adaptacji się rozchorował, więc widzę, że początki łatwe nie są☺
    Pozdrawiam i czekam na kolejne wpisy☺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Zuziu:). Śledziłam przez ten cały czas Twojego bloga. Sporo się tam zmieniło i unowocześniło:). Jak Ty znajdujesz na to wszystko czas!:), naprawdę podziwiam Twoje zaparcie:). Niestety początki w żłobku nie są takie proste, trzeba przyzwyczaić się do ciągłych kaszli i zasmarkanych nosów....podobno pierwszy rok jest najcięższy, potem już dzieci zaczynają się uodporniać...Pozdrawiam:).

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...