4 marca 2015

Sałatka z brukselki

Trochę przesadziłam ostatnio z ilością kupionej brukselki, dlatego w ostatnim tygodniu jadłam ją praktycznie w każdej możliwej formie: pieczoną, gotowaną (w wodzie i na parze) oraz smażoną. Aż wstyd się przyznać, że wcześniej nie wpadłam na to, żeby zjeść ją w najprostszej postaci, czyli na surowo:); bo przecież brukselka to nic innego jak mała kapusta, a tą bardzo często jem bez gotowania czy smażenia:). Ta sałatka powstała trochę na zasadzie ''co mam akurat w lodówce i w kuchennych szafkach'' oraz bazując  na tym przepisie. Od tego czasu tak bardzo mi posmakowała, że zrobiłam ją po raz drugi i na pewno nie raz jeszcze ją powtórzę. Oprócz posiekanej brukselki dodałam do niej orzechy włoskie oraz owczy ser manchego, który zastąpić możecie innym twardym serem dojrzewającym. Sałatkę podałam z plasterkami pomarańczy, które dodały jej soczystości i kapitalnie skontrastowały z intensywnym smakiem sera (ja zresztą uwielbiam połączenie serów z owocami:)). Na końcu posypałam ją suszoną żurawiną i polałam sosem z oliwy z oliwek, cytryny, miodu i musztardy. Pycha!!.

24 lutego 2015

Grillowane warzywa z sosem romesco

Pewnie zgodzicie się ze mną, że są ludzie, którzy mają naprawdę niezłe pomysły na spędzanie wolnego czasu? Ostatnio zaintrygował mnie pomysł Edu, chłopaka który próbuje barcelońskie patatas bravas, po czym ocenia je na stronie http://www.bravasbcn.com. Podaje nazwę i adres baru lub restauracji, w której jadł te ziemniaki oraz ich cenę. Ocenia same ziemniaki (ich wielkość, w jaki sposób zostały według niego przygotowane, czy mają chrupiącą skórkę, czy są miękkie w środku, czy przypadkiem nie są nadmiernie skąpane w oleju itd.). Jako że bravas podaje się najczęściej z sosem alioli i z pikantnym sosem pomidorowym, ocenia też sosy (czy są pikantne, jaka jest ich tekstura, proporcja sosu alioli do sosu pomidorowego, itd.). Jednak to co najbardziej mnie zaintrygowało jest przygotowana przez niego lista 15 najlepszych patatas bravas w Barcelonie, którą co jakiś czas aktualizuje. Muszę przyznać, że spróbowałam tylko kilku miejsc z jego listy, które są naprawdę godne polecenia:). Takich gastronomicznych stron oceniających barcelońskie restauracje, miejsca z dobrą kawą, z dobrym ciastem (ostatnio bardzo modnym w Barcelonie ciastem marchewkowym), miejsca na - też ostatnio bardzo modny tutaj - brunch, jest oczywiście dużo więcej. Może też powinnam pomyśleć o takiej stronie:). Mogłabym zacząć np. od sosu romesco, który w sezonie na katalońskie cebulki zwane calçots w wielu restauracjach pojawia się również jako dodatek do warzyw: grillowanych, w chrupiącej tempurze lub surowych, w sałatkach. Muszę się nad tym zastanowić:). Tymczasem dzisiaj zapraszam Was na przepis na grillowane warzywa z sosem romesco


17 lutego 2015

Mini pączki z batatami, czyli buñuelos de boniato

Był tłusty czwartek i w internecie wszyscy kusili pączkami... Pomimo tego, że nie tęsknię za nimi w ciągu całego roku, w tym dniu chęć zjedzenia choć jednego pączka była tak ogromna, że wybrałam się specjalnie do La Donutería, gdzie czasami, oprócz typowych donutsów mają też takie zwykłe pączki, nadziewane kremem lub marmoladą. Niestety tego dnia ich nie było, więc musiałam zadowolić się donutsem. Jak pewnie się domyślacie, pomimo, że są one ''domowe'', robione codzienne przez pochodzącego z USA właściciela lokalu, który pracował wcześniej w znanej barcelońskiej cukierni Escribà, w barcelońskim hotelu Mandarin Oriental oraz w Eleven Madison Park w Nowym Jorku -to jednak to nie to samo co prawdziwy polski pączek z marmoladą:). Zupełnie inne, choć równie smaczne,  są też hiszpańskie buñuelos - takie mini pączki, które mogą być słodkie lub wytrawne. Ciasto robi się najczęściej z mąki, mleka, jajek i proszku do pieczenia lub sody, a potem smaży się je na oleju. Do masy podstawowej czasami dodaje się jabłka, dynię czy bataty lub wytrawne składniki np. dorsza, krewetki, kaszankę, ser lub kalafior. 

Na blogu pojawił się już przepis na pączki z dorszem, a dzisiaj proponuję buñuelos de boniato, czyli mini pączki ze słodkim ziemniakiem.



9 lutego 2015

Klopsiki z karczochami i groszkiem

Pewnie wielu z Was spojrzy na mnie z niedowierzaniem jeśli powiem, że ostatnie dni były chyba najzimniejszymi w moim życiu... Takie właśnie są uroki mieszkania w centrum Barcelony, gdzie średnia wieku budynków przekracza 100 lat, i choć ich pięknie ozdobione, modernistyczne fasady są czyste i zadbane, a mieszkania w nich wyremontowane, to i tak większość z nich nie posiada ogrzewania..., więc trzeba dogrzewać się farelkami i różnego rodzaju grzejnikami elektrycznymi, a potem ze strachem czekać na rachunek za prąd... Przyznam, że w nocy nie jest źle - przykryta kołdrą po czubek głowy nawet przez moment nie odczuwam zimna, ale najgorzej jest chyba rano, tuż po wygrzebaniu się z ciepłego łóżka. Wtedy właśnie włączam grzejnik, którego termometr powiadamia mnie, że temperatura w domu wynosi np. 11,4ºC!. Mieliście kiedyś tak zimno w domu?. Na szczęście takich dni jest tylko kilka w roku i dzisiaj jest już  trochę lepiej:). 

Najlepsze na rozgrzanie są oczywiście gorące posiłki, choćby dzisiejsze klopsiki w gorącym pomidorowym sosie, z karczochami i groszkiem. Polecam:).



2 lutego 2015

Makaron ''galets'' nadziewany dorszem i brokułami

Ku memu zdziwieniu w kuchni hiszpańskiej spotkałam się z wieloma przepisami z makaronem, dlatego zaczęłam się zastanawiać skąd wziął się on w Hiszpanii?. Otóż, prawdopodobnie dotarł on do tego kraju za pośrednictwem Arabów zamieszkujących kiedyś dzisiejszą Andaluzję. Już w XIII wieku pojawiły się tam przepisy z makaronem na bazie wody i mąki o bardzo dziwnych nazwach: fidawus, al-muhammis, zabzin czy aletría (ta ostatnia pojawiła się już na blogu w przepisie na zupę z klopsikami z dorsza, makaronem i warzywami). 

W wielu tradycyjnych hiszpańskich przepisach makaron, podobnie zresztą jak ryż, gotuje się bezpośrednio w sosach lub zupach, a nie osobno w wodzie. Najczęściej używanym tutaj makaronem jest makaron zwany fideo przypominający makaron dodawany do polskiego rosołu. Można go kupić w różnych grubościach oznaczonych numerami (fideo nº 0, nº1, nº2, nº3...) oraz czasami z dziurką wzdłuż całej jego długości. Taki makaron używa się najczęściej do przygotowania dania podobnego do paelli, zwanego fideuá (np. makaron z rybą, mątwą i krewetkami). Innym makaronem spotykanym przede wszystkim w Katalonii są canelones - makaron przypominający płaty makaronu używane do przygotowania włoskiej lazanii, które zwija się w rurki i nadziewa farszem z mięsa, szpinaku lub innych warzyw; następnie polewa się sosem pomidorowym i beszamelem i zapieka w piekarniku (można też kupić canelones w postaci gotowych rurek). W Katalonii spotkacie się także z makaronem zwanym galets, który pojawia się tutaj przede wszystkim w okresie bożonarodzeniowym, w tradycyjnym jednogarnkowym i dwudaniowym daniu zwanym escudella i carn d'olla - podobnym trochę do pochodzącego z Madrytu cocido. Pierwszym daniem jest rosół podawany z makaronem galets nadziewanym farszem z mięsa, a drugim wszystkie składniki na których rosół został ugotowany: mięso, kiełbasa (botifarra), ciecierzyca, warzywa (kapusta, ziemniaki, marchew) oraz klopsy z mielonego mięsa zwane pilotes

Makaron galets przypomina swym kształtem ślimacze muszle, ale z otworem po obu stronach (przyznam szczerze, że wypełnienie ich farszem jest trochę skomplikowane, dlatego polecam użyć dużych otwartych muszli).



22 stycznia 2015

Okoń morski z sosem z koprem włoskim i szafranem

Pewnie zgodzicie się ze mną, że jedną z wielu pozytywnych cech związanych z życiem w Hiszpanii jest dostęp do świeżych ryb i owoców morza oraz świeżych warzyw i owoców. Od kiedy tutaj zamieszkałam moje posiłki zostały prawie całkowicie zdominowane przez wszelkie stwory morskie, warzywa i rośliny strączkowe; coraz rzadziej sięgam natomiast po mięsa, wędliny i drób (wyłączając jamón serrano, bo tej szynce po prostu oprzeć się nie da:)). Jeśli chodzi o owoce morza to najbardziej lubię wszelkiego rodzaju małże (mejillones, almejas, chirlas, lapas, navajas), wśród ryb natomiast najczęściej sięgam po sardynki (sardinas) i okonie morskie (lubina) - ta ostatnia to chyba najczęściej zjadana przeze mnie ryba. Prawie zawsze piekę ją w soli, bo tak jest najsmaczniej i najszybciej; czasami smażę jej filety na odrobinie oliwy z dodatkiem czosnku i natki pietruszki, a od czasu do czasu lubię trochę pokombinować i podaję ją z jakimś smacznym sosem - choćby takim jak ten z koprem włoskim, szafranem, młodym czosnkiem, migdałami i odrobiną imbiru, który podpatrzyłam w jednym z programów kulinarnych prezentowanych przez kucharza Juliusa Bienerta

14 stycznia 2015

Zupa z dyni i kasztanów

Feliz año 2015, Kochani!

Wiem, wiem, że święta już dawno minęły, ale ja dopiero teraz zaczynam powoli wkręcać się w moje codzienne rytuały. Wszelkie przerwy w rutynie są bardzo pozytywne, wskazane, mile przeze mnie widziane i z utęsknieniem wyczekiwane, ale potrzebuję dobrych kilku dni lub czasami nawet tygodni, żeby potem wrócić do codzienności i wbić się w rytm dnia. 

Przepis na dzisiejszą zupę już od dobrych kilku tygodni czeka na publikację... teraz mamy już zimę, a ta zupa jest iście jesiennym kremem z dyni i kasztanów; jednak myślę, że mimo zmiany pory roku nie będzie problemem znalezienie w warzywniakach lub na bazarkach składników potrzebnych do jej przygotowania. W każdym razie zawsze możecie zachować przepis do przyszłego roku, bo naprawdę warto:).

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...